Droga przez mękę, czyli o doświadczeniach Głuchych w Polsce. Recenzja Głuszy Anny Goc

W swoim reportażu Goc oddaje głos tym, którzy dotychczas byli pomijani, zbywani milczeniem. Wyciąga na światło dzienne trudy rzeczywistości, które budują codzienność Głuchych. To przejmująca opowieść o długich dekadach zaniedbania, przemocy i wykluczenia.

Książka jest podzielone na trzy części (Cały świat słyszy, Jak się wam żyje w naszym kraju oraz To miasto nigdy nie istniało, są tylko jego mieszkańcy), w których wszechstronnie zostaje przedstawione położenie osób niesłyszących. Liczne podrozdziały opowiadają, między innymi, o historiach Głuchych i ich poczuciu tożsamości, stworzeniu systemu językowo-migowego, aspektach politycznych i uwarunkowaniom społecznym sytuacji głuchych w Polsce, wydarzeniach z okresu pandemii, kończąc na omówieniu przestrzeni, w których Głusi się liczą, mogą być sobą. Kontrastowo zestawiają się zwierzenia niesłyszących o próbie umówienia wizyty u lekarza czy zakupie leków ze środowiskiem wyspy Bengkala, gdzie każdy akceptuje Głuchych i zna język migowy – w tym świetle i kontekście jawiące nam się niemal jak utopia. Autorka udowadnia, że nie jest to jednak niedościgniony wyjątek od reguły – opisuje także wioskę Głuchych w Dublinie. Jest to środowisko, w którym słyszący autentycznie doświadczają tego, co niesłyszący nieustannie w trakcie swojej codzienności, czyli proszenie o jedno, lecz w wyniku niezrozumienia, dostanie coś innego. Scharakteryzowane zbiorowości dowodzą, że, tak jak w przypadku wielu innych wykluczonych grup, jest możliwe stworzenie pola, w którym Głusi czują się cenieni. Niepełnosprawność to nie tylko dysfunkcja ciała, to także – a może przede wszystkim – niedostosowanie środowiska do potrzeb społeczeństwa.

Samotność w tłumie ludzi

Wśród głuchych mówi się, że jesteśmy traktowani jak rodzinne psy. Grzecznie siedzimy, nasłuchujemy, choć niewiele rozumiemy. Czasem ktoś zerknie na nas, uśmiechnie się, rzuci coś w naszą stronę.

Osoby Głuche są pozbawianie podmiotowości, a słyszący śmiało redukują ich do tła rozmowy. Taka właśnie jest rzeczywistość osób, których populacja naszego kraju stanowi obecnie około trzech milionów. Przytoczony fragment to tylko jeden z wielu zdumiewających relacji, które pozwalają nam wejść w świat osób Głuchych. Nie brakuje świadectw o tym, jak słyszący członkowie rodziny nigdy nie zadali sobie trudu nauczenia się języka migowego, a skoro stanowią większość rodziny, nie dostrzegają, na jaki ostracyzm narażają swoich najbliższych. Tekst Goc mnoży się od przytoczonych historii, w których otoczenie wybiera “pójście na łatwiznę” i nieludzko traktuje Głuchych. 

Wiktor nie potrafił nauczyć się języka polskiego od swojej matki, bo jej nie słyszał. Ani migowego, bo nikt z jego bliskich nie migał.

O takich dzieciach mówi się, że są bezjęzyczne.

Metoda oralna, zakaz migania, wysyłanie do szkół z dziećmi słyszącymi, unikanie nauki języka migowego; jest to, mówiąc wprost, przemoc wymierzona w niesłyszących, równoznaczna ze skazaniem ich na cierpienie, bezjęzyczność, która zazwyczaj skutkowała także orzeczeniem o niepełnosprawności intelektualnej, pomimo wykazywania przeciętnych (tj. pozostających w normie) możliwości. Takie mechanizmy postępowania w konsekwencji kompletnie odcinały Głuchym możliwości komunikacyjne, porozumienie się z drugą osobą, zbudowanie więzi czy proszenie o pomoc. To coś więcej niż hasła, to nie tylko podstawowe potrzeby człowieka, ale przede wszystkim jego prawa. 

Język reportażu jest rzeczowy, Goc nie operuje zbędnymi emocjonalizmami. Fragmenty, które poruszają czytelnika, mają taką moc z powodu treści, jakie zawierają. Narracja ma rozmaite oblicza. Od przerażających zwierzeń i doświadczeń Głuchych, po budzące frustracje sprawozdania czy precyzyjne przedstawienie środowiska z jego działaniami. Fabuła została poprowadzona raczej konsekwentnie. Bohaterowie, opierani na prawdziwych osobach, budują wrażenie autentycznych. Łatwo nam wyobrazić sobie, że są oni naszymi znajomymi, postaciami w przytaczanych mimochodem opowieściach, wreszcie – że to my moglibyśmy znaleźć się w takiej sytuacji.

Głusza jest celnie wymierzonym ciosem w naszą uśpioną nieświadomość na sprawy osób niesłyszących, to historia o ludziach skrzywdzonych i zapomnianych przez państwo, przez drugiego człowieka. To kraj i system ich zawiódł. Pozostawieni sami sobie, niekiedy bezradni, zawsze niezrozumiani. Głusi byli brutalnie zmuszani do nauki mowy języka, którego nawet nie mogli usłyszeć, przemocą uczeni, że nie należy posługiwać się językiem migowym. Czy statystyczny Polak uświadamia sobie żmudną, nasączoną cierpieniem i osamotnieniem w tłumie ludzi, codzienność osoby Głuchej? 

Wedle artykułu w Gazecie Wyborczej, Głusza to książka pionierska, a odnosząc sukces odbiorczy, zwraca uwagę na sprawy zbyt długo pomijane. Głośny reportaż Goc ukazał się w 2022 roku i zdobył Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego i przyczynił się do wzrostu świadomości o audyzmie i kulturze Głuchych, która jest, przez członków jej społeczności, postrzegana jako unikalna tożsamość. To ruch społeczny, w którym głuchota jest doświadczana w kontekście kulturowym, a nie medycznym, dlatego także jest daleka od dysfunkcji. 

Tekst napisała Dominika Kmiecik, wolontariuszka Drużyny CREO.

Głuszę możecie wypożyczyć z biblioteczki Poznańskiego Centrum Wolontariatu. Sprawdź pełną listę na stronie PCW.

Przewijanie do góry